ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecień 2023 nr 298
Pro Medico kwiecień 2023 8 TEMAT NUMERU Przedsionek Szpitalny Oddział Ratunkowy. Miejsce, gdzie – w założeniu przynajmniej – powinny trafiać najcięższe przypadki wymagające błyskawicznej oceny, diagnostyki i skierowania na właściwy oddział szpitalny. Niektóre trafiają. Ale jest też druga strona medalu. A właściwie kryjąca się pod powierzchnią góra. Ale nie lodu, tylko syfu. – Przychodzi mi pacjent i się domaga pomi- nięcia triażu i ze mną w ogóle, jako z ratow- nikiem, nie za bardzo chce rozmawiać. Bo przyszedł od ordynatora tego i tego. I on na oddział będzie przyjęty – oświad- cza mi. To pacjent mi mówi, że on będzie na oddział przyjęty. No chyba nie tędy dro- ga – mówi jeden z ratowników pracujący na SOR-ze. – Pani z Olsztyna przyjechała na SOR. Nagły wypadek, musi być przyjęta. Cho- dzi, na pierwszy rzut oka nic jej nie dolega. Okazało się, że to koleżanka jednego ordy- natora. I tak z tym „nagłym przypadkiem”, z walizką, z „betami” do szpitala, akurat była na wycieczce na drugim końcu Polski i przechodziła obok SOR – irytuje się inny z ratowników. Tak w uproszczeniu wygląda słynny „sys- tem karteczkowy” działający w szpitalu w Z. Nie jest tajemnicą, że przyjęcie przez SOR daje szpitalowi więcej pieniędzy, a dodatkowo pozwala ominąć wiele pro- blemów. Bo dla „nagłych” przypadków miejsce musi się znaleźć. – Później system nawet już nie był kartecz- kowy, tylko „jestem od ordynatora, jestem od profesora”. Pacjent przychodzi i mówi na przykład – „jestem od profesora takie- go”. No, dobrze, ale co się stało? „No od pro- fesora jestem”. Powtarzam pytanie – ale proszę pana, co się stało? Z czym pan się zgłasza? „No do szpitala”. Po czym pacjent mówi, że on w ogóle nie będzie ze mną roz- mawiał, żebym poprosił doktora. Przycho- dzi doktor, mówi: „dzień dobry, dzień dobry, zapraszamy serdecznie, proszę panu kartę wypisać i zapraszamy pana” – wspomina ratownik medyczny z SOR. Żal, że to wszystko, co było mozolnie budowane – sypie się w oczach. Była dyrektor, ordynator i lekarz, która spę- dziła w tym szpitalu 35 lat – od stażysty po szefa, mówi, że to co teraz nastało, to dramat. INTERNA PRZYJMIEWSZYSTKO Nagle zapadła decyzja, że właściwie każdy, kto jest przywożony przez karet- ki, ma być przyjęty bez żadnej dyskusji na internę, gdzie jest jeden lekarz, który ma nadzór nad 83 łóżkami. Oczywiście, że nie zawsze wszystkie 83 są pełne. Ale jednak mimo wszystko to jest inter- na, diabetologia i pulmonologia, gdzie są ciężkie stany, gdzie chorzy się zatrzy- mują, wymagają przetoczeń, reanimacji itp. I teraz ten jeden lekarz przyjmuje z dyżuru, powiedzmy, ośmiu chorych, których musi„obrobić”. W tym czasie jesz- cze tu się toczy krew, tu się coś dzieje, to nie ma prawa tego wytrzymać. I ten system pracy SOR-u, gdzie do każdej kon- sultacji internista jest wzywany, mimo że na SOR-ze są interniści, musi prowa- dzić do katastrofy. – Dziewczyna przyszła z otwartym złama- niem i, jako że nie było masywnego krwa- wienia, to ją ustawili normalnie w kolejce na SOR-ze, dali jakiś tam kolorek, nie wiem jaki. I tak długo siedziała z tym złamaniem, że gdzieś tam był ucisk na nerw czy coś i po prostu ręka ta poszła do amputacji. Nikt za to nie odpowiedział – opowiada ratownik. Część chorych, która nadawała się do odesłania, na siłę była położona na internę. 83 łóżka – miejsce dla pacjen- ta z SOR-u zawsze będzie. – Bywali chorzy, na przykład pani, która miała ewidentnie nogę do operowania przez chirurga naczyniowego. Leżała kilka dni na SOR-ze i cały czas była presja, żeby ją przyjąć na internę. Na internie nie leczy się naczyniowo. Jest bardzo dużo oddzia- łów specjalistycznych w szpitalu, ale jedne mają prawo odmawiać przyjęcia, inne nie. Albo chory z ciężką niewydolnością krąże- nia – powinien pójść na kardiologię. Otóż nic bardziej błędnego, zdaniem szefostwa powinien pójść na internę, bo na kardiolo- gię idą panowie czy panie z karteczkami. I później efekt tego jest taki, że ci chorzy nieraz przychodzili do mnie na internę już z rozpoczynającym się zawałem – mówi doktor A. Nagle zapadła decyzja, że właściwie każdy, kto jest przywożony przez karetki, ma być przyjęty bez żadnej dyskusji na internę, gdzie jest jeden lekarz, który ma nadzór nad 83 łóżkami. Ten sys- tem pracy SOR-u musi prowadzić do katastrofy. Jacek Skorek dziennikarzzMedia-Operator, ratownikmedyczny
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5