ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2025 nr 325

26 Pro Medico grudzień 2025 Dr n. med. Andrzej Wojcieszek Pierwszy miesiąc Czesanie łysego W kalendarzu gregoriańskim pierwszym miesiącem jest styczeń. Ma 31 dni. Krótkich i dość nie- przyjemnych. Jedynie „doktory” narciarze i balownicy karnawałowi mają trochę weselej. Specjali- ści od psychologii zwracają uwagę, że to „najdłuższy” miesiąc pracy. To poczucie subiektywne, ale prawdziwe. Luty jest krótszy, a w marcu jest szansa naWielkanoc i parę dni wolnego. O grud- niu nie piszemy, bo mamy inne sprawy na głowie. Wszyscy myślą o świętach i czekają na „mostki” pomiędzy świą- tecznymi dniami. Ważniejszy jest karp wigilijny i kapusta z grochem niż praca. Co rusz miłe imprezki zakładowe pod ogólną nazwą „wigilijka”. Nie narzekam, tylko dołączę do chóru. Wszystkiego Najlepszego i Spokojnych Świąt, zwłasz- cza dla tych, którzy będą tkwić na SOR. Będą składać połamańców, wydłubywać ości z gardeł i ratować Naród ze szponów obżarstwa lub opilstwa. Tym, których kolejka dyżurowa w tym roku ominie, życzę Spokojnych i Rodzinnych. Ale miało być o pracy. Zaczyna się dru- giego dnia stycznia i mamy 30 dni roboty. Rano jest ciemno. W poradni lub szpita- lu dzikie tłumy, a wszyscy rozdrażnie- ni, bo dominuje odczucie zmęczenia po świętach. Okropność. Jednak poja- wia się światełko w tunelu. Światełko do nieba. Nie mam na myśli kościelnych aktów ekspiacji albo zbiorowego odma- wiania różańca. Tym światełkiem zawia- duje facet w okularach i czerwonych gaciach. Gada cały dzień i potemmusi iść do laryngologa. Już kojarzycie. To Jurek „Siema” Owsiak. Jest taka niedziela, która będzie dla nas. Dla doktorów i pacjentów. Dla Polaków. Wyśle młodzież z puszka- mi i nazbiera pieniędzy, a potem wyda je na sprzęt. Medyczny! Umiem to doce- nić. Jako młodzian, członek STN, sporo czasu spędzałem w klinice położniczej. Nie było sonografu, a dla potwierdzenia ciąży mnogiej wykonywano rtg przeglą- dowe brzucha. Inne kliniki były tak samo „wyposażone”. Kto pamięta sznur kare- tek ze szpitali do pewnej praktyki pry- watnej w Katowicach, gdzie można było takie badanie załatwić? Płaciła rodzina chorego. Znacznie wcześniej jako stu- dent, odbyłem wakacyjny staż w klinice w Sewilli. Tam zobaczyłem USG. Maszyna była niemiecka i pozwalała oglądać obraz w czasie rzeczywistym. Wtedy nazywano to grey scale. Ekranik mniejszy od smart- fonu, a machineria zajmowała cały pokój. Codziennie byłem zafascynowany jej możliwościami. Po powrocie wygłosi- łem wykład przed szacownym gronem autorytetów klinicznych, opowiadając o zastosowaniu USG w położnictwie i ginekologii. Był tylko jeden komentarz mniej więcej taki: Jak kolega będzie ćwi- czył, to palec co roku urośnie o centymetr i takie fanaberie nie są potrzebne. Można to skomentować, że doświadczenie czyni mistrza. Świat wybrał inaczej i dlatego 10 lat póź- niej kupiłem pierwszy sonograf do wła- snej praktyki. Dzisiaj bez tej rewolucji w badaniach obrazowych nie wyobraża- my sobie pracy. Mammografy, tomografy czy rezonans to nasz chleb powszedni. Pediatrzy dbający o zdrowie małych Polaków, są chyba najlepiej poinformo- wani o zasługach Jurka. Seniorzy też, a laboratoria przyspieszające wykrywa- nie posocznicy, znanej chorym jako sep- sa, służą każdemu z nas. Jurek jest o rok młodszy od piszącego te słowa, ducha rockmena ma w świetnej formie (mój trochę wyliniał). Jest najprawdziwszym filantropem, choć zaczynał „od handlu chińskimi ręcznikami”. Jest jednym z nas. Jest lekarzem Duszy Polskiej. Teraz zupeł- nie poważnie składam wniosek o nada- nie Jerzemu Zbigniewowi Owsiakowi tytułu Lekarza Honoris Causa, a nie Dok- toratu h.c. Nasz Śląski Prezes ma poczucie humoru i może pomóc. Byłoby to uhono- rowanie kilkudziesięciu koncertów Wiel- kiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Takie jajcarskie podziękowanie. Od Lekarzy dla „Siema Lekarza”. Może jestem marzycie- lem, ale sam otrzymałem kiedyś dyplom Specjalizacji Lekarza Teatralnego I°. Jeżeli się nie uda, to trudno, ale w stycz- niu wrzućmy kilka światełek do puszki. Potem Jurek wyda je na coś sensownego, co my wykorzystamy dla naszych Cho- rych. A Razem i Rodzinnie wpadnijcie na finał w swojej okolicy. Wypijcie grzań- ca albo zjedzcie lody i poczujcie ciepełko w duszy. Komunikat dla zainteresowa- nych. Jabłoń śpi pod pierzyną śniegu. Fot. www.wosp.org.pl

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5