ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2025 nr 325
21 Pro Medico grudzień 2025 Medycyna jutra Po kolejnym obejrzeniu„UlimatumBourne’a” żona miała ciekawą refleksję – po co tworzone są takie filmy.Dlaczegowmainstreamieprodukcji filmowychztakimpowodzeniemkasowym(czylidużymbox office) pojawiają się kolejne filmy gangsterskie, katastroficzne, dramaty psychologiczne, komedie, romanse i oczywiście filmy akcji, wktórychbohater, samprzeciwwszystkim, walczy z przeważającymi siłami wcielonego zła bez wsparcia brzydkiego, skorumpowanego świata polityki, wywiadu, policji i służb bezpieczeństwa? Może jest to proces nieprzypadkowy, celowy, mający w przypadku Bonda czy Bourne’a zatrzymać nas w domu przed ekranami, w strefie komfortu, gdy tymczasem superbohaterowie zmieniają za nas świat (bo gdzie nam do nich) i bronią nas przed złem ziem- skim i kosmicznym. Gdzie nam do nich, a zarazem w trybie biernym utożsamia- my się z nimi i przez, ostatnio coraz czę- ściej, dłużej niż dwie godziny, siedzimy z zapartym tchem, w pełni solidaryzując się z walką dobrych ze złymi i sekundując im w ich działaniach? Może to nie przy- padek, że świat realny zamyka nas coraz bardziej w domach. Nasi bohaterowie zaś grani przez świetnie opłacanych aktorów (którzy sam nie wiem, co robią ze swoimi pieniędzmi, patrząc na auto- biograficzny i poruszający dokument nakręcony ostatnio przez Vala Kilmera, w którym aktor przyznaje, że aby zreali- zować swój życiowy projekt odgrywania Marka Twaina na scenie musiał sprzedać rodzinne rancho i nie ma z czego żyć) żyją życiami, które sami chcielibyśmy (a nawet powinniśmy?) żyć? Czy wybór treści naszego życia ma spro- wadzać się do tego, jaki film o życiu dziś obejrzę? Czy nie jest to aby akcja w stylu: wy siedźcie sobie w domu, a my wszystko za was zrobimy i dostarczymy wam goto- we produkty do konsumowania? Naiwnie brzmi już pytanie: czy kultura masowa nie stała się fast food’em i kolejnymproduk- temna półce konsumpcjonizmu? Oferta pasywnego życia rośnie z każdym rokiem, do czego przyczynia się rów- nież medycyna, a w szczególności i sama psychiatria. Jesteś otyły – weź to, masz problemy z potencją – weź tamto, jesteś zmęczony – weź coś stymulującego two- je mitochondria, nie masz napędu – weź psychostymulant, a jeżeli przygnębia cię pustka w życiu – weź coś zobojętniającego lub poprawiającego nastrój. Nudzisz się, ale nie chce ci się zmieniać swojego życia i pisać screen-play, w którym odgrywałbyś główną rolę – masz, zrobimy to za ciebie. Oczywiście nie za darmo. Nudzisz się, masz niezaspokojone potrzeby – nie musisz nic robić, zapal marihuanę – zniknie zmęczenie, ból życia i depresja, weź psylocybinę – znik- nie każda trauma, włącznie z traumą fronto- wą. I tak dalej. Czy takma być? Z trwogą obserwuję, w jaki sposób ogromnie zyskowny rynek narkotykowy wykorzystuje psychiatrię jako boczne drzwi do wprowadzania narkotyków o czystości farmaceutycznej na legalny rynek, na którym lekarz staje się sklepi- karzem medycznego cudu. Czy napraw- dę ktoś rozsądny kupuje argument, że jeżeli mam zespół stresu pourazo- wego, naćpam się i odpłynę w sztucz- ny świat przeżyć, to w ten sposób leczę traumę i dokonuje się to co powinie- nem zrobić sam – przetworzyć poznaw- czo emocje i zmetabolizować trudne doświadczenie w mentalną refleksję, uwalniając się od wyobrażonej traumy zagnieżdżonej w umyśle? Bezwładny dryft, czy zaplanowana strategia konsumpcjonizmu? Fot. Freepik
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5