ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2025 nr 325
12 Pro Medico grudzień 2025 Autorytet lekarza a ideologia biznesu Ostatnio media doniosły, że w tegorocznym budżecie NFZ zabraknie ok. 14 mld złotych. W związku z tym zagrożone jest finansowanie nie tylko nadwykonań, ale również wykonanie samych kontraktów. A szczególnie „uprzywilejowane” pod tym względem są tutaj woj. śląskie i mazowieckie. Prof. dr hab. n. med. Jacek Gawrychowski Oczywiście wg NFZ głównym winowaj- cą odpowiedzialnym za taki stan rzeczy jest ustawa podwyżkowa dla personelu medycznego (podobno waloryzacja się- gnąć ma ok. 50 mld złotych). Należy jed- nak pamiętać, że nawet w najbogatszych krajach świata systemy opieki zdrowotnej z powodu wciąż rosnących, praktycznie spiralnie, kosztów leczenia nie mają cha- rakteru stabilnego. Stąd też, o ile są finan- sowane centralnie, wymagają reanimacji, głównie w postaci pieniężnych kroplówek. A to z kolei sprawia, że medycyna staje się coraz bardziej uzależniona od ideologii biznesu, coraz częściej z pominięciem zobowiązań lekarza wobec chorego, z odgórnym nakazem pewnego, szybkie- go i przyjemnego leczenia. A co zrobić, gdy leczenie jest niepewne, przedłuża się i staje nieprzyjemnym? Wte- dy... chorego trzeba skierować do szpitala, bo w domu, bo w poradni już sobie nie można poradzić, zaś oczekiwanie na spe- cjalistyczną diagnostykę trwa tygodniami, nierzadko miesiącami, a chorego nie stać już na kolejne wydatki. Zaczyna też coraz bardziej narzekać, że domowe i porad- niane leczenie nic nie dało. Zaś personel medyczny w szpitalach narzeka z kolei na pacjentów, którym się wszystko należy, którzy mają tylko roszczenia, co powodu- je, ze zrozumiałych zresztą względów, sys- tematyczny spadek satysfakcji z zawodu. Nie bez znaczenia jest też tutaj fakt pracy lekarza pod stałą presją spotkania z proku- ratorem. Przygotowując się do napisania tego felie- tonu zastanawiałem się, jak uzależnienie medycyny od ideologii biznesu wpływa na zmierzch autorytetów – a więc ludzi, lekarzy, którzy z założenia zawsze mówią prawdę. I nie chodzi tu tylko o wiedzę i profesjonalizm, ale także o najwyższe wartości moralne i intelektualne. Rodzi się więc pytanie o możliwość budowy auto- rytetu lekarza w oparciu właśnie o taką ideologię. Oczywiście należy przyjąć, że medycyna jest droga. Ale czy coś może być droższego od zdrowia i życia chore- go? Czy starając się przypadkiem uprościć dostęp do lekarza poprzez rozwój POZ- -ów i następnie rozwijając ambulatoryj- ną opiekę specjalistyczną nie sprawiono, że większość lekarzy woli tam przyjmować (zarabiać), niż narażając się na zawał, nie- rzadko odium chorych i ich rodzin, pod presją uroku ewentualnej rozmowy z pro- kuratorem, trwać całymi dniami i nocami w szpitalu przy łóżku chorego, ze świado- mością, że zawsze jakiś błąd się znajdzie? Warto też wskazać, że to nie organizatorzy systemu ochrony zdrowia i menadżerowie szpitalnych placówek w oparciu o wyłącz- nie matematyczne słupki kreują postęp w medycynie. Ten postęp kreują lekarze i naukowcy, i to oni winni być dla decyden- tów podmiotem, jak i przedmiotem spe- cjalnego i troskliwego zainteresowania. Niestety w dobie ideologii biznesu pojęcie autorytetu w medycynie coraz częściej oddala się od swego archetypu, reprezen- towanego przez Hipokratesa, na rzecz bez- względnych praw rynkowych. Dlatego tak ważnymwydaje się, by uczciwy menadżer, rozsądny dyrektor, nietraktujący siebie jako nieomylnej wyroczni, wszelkie wąt- pliwości i problemy rozwiązywał na dro- dze dyskusji. Albowiem wszelkie próby rozwiązywania autorytarnego problemów implikują tylko pogłębienie i tak już trud- nego do opanowania chaosu w systemie ochrony zdrowia, potęgując też frustracje białego personelu w odniesieniu do dzia- łań administracyjnych, w tym także tych ekonomicznych. Zaś zarządzanie placów- kami ochrony zdrowia poprzez konflikt nie jest panaceum na rozwiązywanie proble- mów naszej rodzimej medycyny. Zwolnie- nie z logicznego, krytycznego i uczciwego myślenia przyczynowego na rzecz autory- tarnych decyzji, tym bardziej nie poprawi warunków leczenia chorych. I na zakończenie niech mi wolno będzie odnieść się do słów prof. Tadeusza Tołłocz- ko, który pisał: obecnie właśnie etyka broni człowieka przed jego wykorzystaniem jako źródła żywego surowca do przerobu przez technologię na produkt do sprzedaży. Sło- wa te dedykuję lekarzom i pielęgniarkom, także ratownikom medycznym, ale może przede wszystkim menedżerom, eko- nomistom i dyrektorom zarządzającym poszczególnymi placówkami ochrony zdrowia. A ku pamięci posłużę się stwier- dzeniem: Causa causae est etiam causa causati (przyczyna przyczyny jest także przyczyną skutku). Czy coś może być droższego od zdrowia i życia chorego? Czy starając się przypadkiem uprościć dostęp do lekarza poprzez rozwój POZ-ów i następnie rozwijając ambulatoryjną opiekę specjalistyczną nie sprawiono, że większość lekarzy woli tam przyjmować (zarabiać), niż narażając się na zawał, nierzadko odium chorych i ich rodzin, pod presją uroku ewentualnej rozmowy z prokuratorem, trwać całymi dniami i nocami w szpitalu przy łóżku chorego, ze świadomością, że zawsze jakiś błąd się znajdzie?
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5